Bezpieczna i zdrowa opalenizna – wypróbuj kosmetyki brązujące!

Kosmetyki brązujące

Piękna opalenizna podkreśla letnie stylizacje i dodaje skórze promiennego blasku. Coraz częściej jednak do ekspozycji skóry na słońce podchodzimy z większą rozwagą. To sprawia, że popularnością cieszą się kosmetyki brązujące – balsamy, olejki czy samoopalacze. Czym różnią się te produkty? W jaki sposób ich używać, by cieszyć się przybrązowioną skórą bez nieestetycznych plam?

KOSMETYKI BRĄZUJĄCE – PIĘKNA OPALENIZNA BEZ WYCHODZENIA Z DOMU

Piękna opalenizna to letnie marzenie każdej z nas. Coraz częściej jednak rezygnujemy z narażania skóry na promienie słoneczne, które mogą powodować szybsze starzenie się skóry, przebarwienia a także przyczyniać się do zwiększenia ryzyka zachorowania na raka skóry.

Na wakacjach używamy kremów z wysokim filtrem, a w ramach alternatywy wybieramy krem brązujący lub samoopalacz. Za ich pomocą z łatwością możemy uzyskać efekt skóry muśniętej słońcem, bez narażania się na negatywne oddziaływanie promieniowania UVA i UVB.

Obecnie w drogeriach znajdziemy wiele produktów, które pomogą uzyskać nam wymarzony efekt. Samoopalacze dające odcień pomarańczowej skóry już dawno odeszły do lamusa! Teraz wybierając kremy brązujące, możemy powoli stopniować efekt w zależności od tego, jaką mamy karnację.

Dobrej jakości produkty tego typu zapewnią ci przepiękną opaleniznę:

  • bez poparzeń słonecznych, suchości skóry,
  • bez nieładnych plam, smug, przebarwień,
  • o wybranym stopniu intensywności, którym możesz sterować, 
  • dostosowaną do twojego odcienia skóry.

KIEDY WARTO SIĘGNĄĆ PO BALSAM BRĄZUJĄCY?

Sięgając po kosmetyki brązujące, mamy do wyboru samoopalacze, pianki, olejki a także balsamy. W zależności od tego, na jakim rezultacie ci zależy i jak szybko chcesz go osiągnąć, zastanów się nad dopasowaniem produktu do swoich potrzeb.

Balsam brązujący świetnie się sprawdzi, jeśli wcześniej nie miałaś do czynienia z kosmetykami tego typu. Nie działa on tak intensywnie jak samoopalacz, a co za tym idzie – łatwiej ci będzie kontrolować efekty aplikacji. Pamiętaj jednak, aby uzbroić się w cierpliwość i zadbać o regularność – balsamy należy aplikować regularnie, a na efekt trzeba czekać do kilku dni.

Stosując brązujące masło czy balsam do ciała, nie będziesz musiała martwić się dodatkową pielęgnacją. Balsamy brązujące, w przeciwieństwie do samoopalaczy, zawierają naturalne składniki aktywne, które dbają o naszą skórę. Znajdziesz w nich masło kakaowe czy glicerynę, dzięki którym twoja będzie ona nie tylko opalona, ale również nawilżona i wygładzona.

To dodatkowy atut, jeżeli zależy Ci na efekcie 2w1, a zawartość kosmetyczki w trakcie wakacyjnego urlopu chciałabyś ograniczyć do niezbędnego minimum. Jeśli szukasz produktu tego typu, w Drogerii Jawa znajdziesz między innymi krem brązujący Lirene Mocca czy balsam brązująco-rozświetlający Bielenda Magic Bronze.

Kosmetyki brązujące

JAK CZĘSTO STOSOWAĆ BALSAM BRĄZUJĄCY?

Warto pamiętać, że na efekty stosowania balsamu będziesz musiała poczekać, a brązowienie skóry zauważysz tylko przy regularnej aplikacji. Aby osiągnąć długotrwałą i równomierną opaleniznę, stosuj balsam brązujący codziennie, wmasowując niewielką ilość kosmetyku w skórę i pozostawiając go do wchłonięcia.

Trwałość efektu zależy od wielu czynników. Jeśli bierzesz prysznic więcej niż raz dziennie, korzystasz z basenu czy sauny, balsam szybciej spłucze się z twojego ciała. Na to, jak długo utrzyma się opalenizna, wpływa również odpowiednie przygotowanie skóry przed aplikacją kosmetyku. Wykonanie peelingu i nawilżenie skóry pomoże uzyskać długotrwały efekt.

olejki i mgiełki brązujące z efektem glow

Jeśli jesteś fanką olejków i mgiełek w sprayu, możesz również zdecydować się produkt tego typu. Olejki samoopalające zawierają połączenie składników brązujących i pielęgnujących, dzięki czemu nie wysuszają skóry, nawilżają ją, a jednocześnie zapewniają promienną i muśniętą słońcem skórę przez cały rok. Obecnie w drogeriach dostępne są mgiełki z wykończeniem rozświetlającym, które dodatkowo nadają skórze zdrowego, złotego kolorytu. W Drogerii Jawa znajdziesz mgiełkę brązującą Bielenda Magic Bronze, która nie tylko przyciemnia skórę, ale również dzięki zawartości kwasu hialuronowego nawilża ją i rozświetla.

Kosmetyki brązujące

ZALEŻY CI NA SZYBKIM EFEKCIE? WYBIERZ SAMOOPALACZ

Jeśli efekt brązowej skóry chcesz osiągnąć już po kilku godzinach od aplikacji – samoopalacz będzie lepszym wyborem. Pamiętaj jednak, że jego stosowanie wymaga wyjątkowej staranności, łatwo tutaj o powstanie plam, przebarwień i smug.

W jaki sposób poprawnie nakładać samoopalacz? Najlepiej robić to po myciu, na czystą i suchą skórę. Do nakładania kosmetyku warto wykorzystać specjalną rękawicę, której płaska powierzchnia ułatwia rozprowadzanie produktu, chroni przed tworzeniem się plam na ciele i zabrudzeniem rąk. Samoopalacz nakładaj kolejno na poszczególne partie ciała, kierując się do dołu do góry. Najbezpieczniej robić to kolistymi ruchami, ponieważ wtedy jest najmniejsze ryzyko zostawienia nieroztartych granic produktu.

Jeśli na skórze powstaną smugi, na miejsca pokryte plamami nałóż peeling. Sprawdzi się również natarcie skóry plasterkiem cytryny lub świeżo wyciśniętym z niej sokiem. Plamy po samoopalaczu rozjaśnisz również sodą oczyszczoną nałożoną zwilżoną ściereczką.

Aplikujesz kosmetyki brązujące? sprawdź, jak przygotować skórę

Aby efekt brązowej opalenizny utrzymał się jak najdłużej, ważne jest wcześniejsze przygotowanie skóry. Podczas korzystania z kosmetyków brązujących szczególnie ważne jest wykonanie peelingu, ponieważ tylko na odpowiednio oczyszczonej i wygładzonej skórze opalenizna będzie równomierna i trwała. Podczas zabiegu zwróć uwagę przede wszystkim na łokcie, kolana czy kostki.

Kolejnym etapem jest nawilżenie skóry. Wykorzystaj do tego ulubiony balsam lub serum do ciała, które odpowiednio przygotuje naskórek do nałożenia samoopalacza. Produkt rozsmaruj równomiernie na całym ciele i poczekaj, aż się wchłonie. Teraz możesz przystąpić do „opalania”. Powodzenia!

Powiązane wpisy

Maseczka do twarzy – szybki sposób na piękną cerę

Maseczka do twarzy

Maseczka do twarzy to prawdziwa bomba odżywcza! Zawiera więcej składników aktywnych, niż krem czy serum, a dobroczynne substancje wnikają w głąb naszej skóry w krótkim czasie, dzięki czemu działanie kosmetyku jest widoczne już po pierwszym użyciu. Jak dopasować ją do typu cery? Na jakie składniki aktywne zwrócić uwagę?

DLACZEGO WARTO SIĘGNĄĆ PO MASKĘ DO TWARZY?

Przede wszystkim maseczki do twarzy zawierają wiele składników aktywnych o wysokim stężeniu. Dobroczynne substancje wnikają w głąb skóry w krótkim czasie, dzięki czemu działanie kosmetyku jest widoczne już po pierwszym użyciu. Ponadto maseczki świetnie uzupełniają kilkuetapową pielęgnację, która składa się z demakijażu, oczyszczania, tonizowania i nawilżania. Wygładzają skórę, rozświetlają ją i odżywiają. Stosując je regularnie, z pewnością poprawisz wygląd swojej cery i pozbędziesz się urodowych mankamentów.

Aby stosowanie maseczek odżywczych przyniosło jak najlepsze rezultaty, należy dopasować ich składniki do wymagań swojej skóry. W drogeriach znajdziesz wiele maseczek przeznaczonych do różnych typów cery. Przy ich wyborze warto kierować się swoimi indywidualnymi potrzebami – dzięki temu będziesz mieć pewność, że działanie produktu przyniesie jak najwięcej korzyści. Jakich składników szukać w maseczkach? Zobacz na naszą ściągawkę!

    • Cera sucha – wyciąg z alg morskich, witamina E, minerały
    • Cera tłusta – glinka, aktywny węgiel, ekstrakt z zielonej herbaty
    • Cera wrażliwa – alantoina, d-panthenol, bisabolol, biała glinka
    • Cera dojrzała – kolagen, witaminy, wyciąg z kawioru

MASECZKA DO TWARZY – DOBIERZ JĄ DO SWOJEGO TYPU CERY

Wiesz już, że maseczki różnią się między sobą właściwościami, które z kolei odpowiadają różnym typom cery. W zależności od jej potrzeb możesz wybrać produkt nawilżający, oczyszczający czy ten przeznaczony do cery dojrzałej.

NAWILŻAJĄCE

Maski nawilżające przeznaczone są do częstego stosowania. Dbają o odpowiednie nawilżenie przesuszonej skóry, przywracają jej promienny wygląd i elastyczność. Ukoją także skórę po niektórych zabiegach kosmetycznych, np. peelingu kawitacyjnym czy mikrodermabrazji. Maski nawilżające mogą być również szybkim ratunkiem przed ważnym wyjściem, kiedy chcemy, aby nasza cera prezentowała się pięknie i zdrowo. Jeśli twojej skórze brakuje sprężystości, postaw na maskę z kwasem hialuronowym, np. tę marki Conny lub produkt z ekstraktami roślinnymi oraz humektantami, takimi jak mocznik czy gliceryna.

OCZYSZCZAJĄCE

Zadaniem maseczek oczyszczających jest złuszczenie skóry przez usunięcie martwego naskórka. Oczyszczona cera staje się wygładzona i bardziej podatna na działanie składników odżywczych. Dzięki regularnemu stosowaniu produktów tego typu skóra jest bardziej podatna na działanie składników odżywczych, pory mniej widoczne a nadmiar sebum – zredukowany. Jeśli szukasz produktu, który oczyści twoją cerę, a jednocześnie zadba o jej nawilżenie, postaw na maskę Marion Fit&Fresh Ogórek, dostępną w Drogerii Jawa. Maseczka cudownie oczyszcza i pomaga zwalczyć uporczywe zaskórniki czy rozszerzone pory. Ponadto, dzięki zawartości ekstraktu z ogórka, nawilża, odświeża i odżywia skórę.

ŁAGODZĄCE

Maseczki tego typu przynoszą ulgę skórze wrażliwej, suchej i podrażnionej. Działają jak kompres, który uspokaja wszelkie stany zapalne. Sprawdzą się również po długiej ekspozycji na słońce, gdy zapomniałaś o filtrze UV a także po zabiegach kosmetycznych z użyciem kwasów. Jeśli szukasz takiego produktu, zwróć uwagę na maski z wyciągiem z aloesu, awokado, zielonej herbaty, zawierające śluz ślimaka lub ekstrakt z korzenia kozłka lekarskiego, który ma właściwości regenerujące i zmiękczające. Regularne stosowanie maseczki łagodzącej zwiększa odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych.

Maseczka do twarzy

ROZJAŚNIAJĄCE

Dedykowane są skórze z przebarwieniami i zmianami pigmentacyjnymi. Zawierają witaminy i minerały, a także kwasy owocowe, które mają na celu wybielenie przebarwień i piegów, ponadto ujednolicają koloryt skóry. Najpopularniejszym składnikiem masek rozświetlających jest witamina C, dlatego właśnie tego składnika szukaj, jeśli chcesz kupić produkt o takim działaniu. Przed położeniem na skórę kosmetyku koniecznie wykonaj peeling – dzięki temu działanie maski będzie wzmocnione.

ODŻYWCZE

Przeznaczone do cery zmęczonej, przesuszonej, na której widoczne są zmarszczki i opuchlizna. Mają za zadanie zregenerować skórę, przywrócić jej blask i odpowiedni poziom nawilżenia przez dostarczenie jej różnorodnych składników odżywczych, w tym witamin i minerałów. Mogą być stosowane przez każdego, kto chce poprawić wygląd i kondycję swojej cery. Działają łagodnie, dlatego możesz stosować je nawet kilka razy w tygodniu i na stałe wprowadzić je do swojej rutyny pielęgnacyjnej.

ODMŁADZAJĄCE

To kosmetyki opracowane z myślą o kobietach, które chcą poprawić wygląd skóry twarzy oraz przywrócić jej jędrność i elastyczność. Zawierają wysoko skoncentrowane składniki, takie jak kolagen, kwas hialuronowy, koenzym Q10, retinol, peptydy czy witaminy. Maseczka odmładzająca twarz napina i wygładza skórę oraz redukuje drobne zmarszczki. Ponadto nawilża i odżywia skórę, sprawiając, że oznaki zmęczenia są mniej widoczne, a twarz wygląda świeżo i promiennie.

MASKA W KREMIE, PŁACHCIE CZY PEEL-OFF?

Najpopularniejsze maski to te w formie kremu lub żelu. Aplikuje się je palcami lub specjalnym pędzelkiem do nakładania maseczki. Pod maską nałożoną na skórę twarzy wytwarza się ciepło, dzięki któremu substancje aktywne są skuteczniej wchłaniane. Skóra jest lepiej ukrwiona, pory otwierają się i poprawia się mikrokrążenie. Po upływie czasu wyznaczonego przez producenta na opakowaniu nadmiar kosmetyku możemy wklepać w skórę lub zmyć ciepłą wodą.

Wygodnym rozwiązaniem są maski w płachcie. Nawilżony materiał nakładamy na twarz w taki sposób, aby jak największa powierzchnia kosmetyku przylegała do skóry. Taką maseczkę możemy z łatwością nałożyć nawet podczas podróży.

W sklepach znajdziemy również maseczki peel-off. Tego typu produkty nakładamy równomiernie na całą twarz. Po określonym czasie maseczka zastyga, mocno przywierając do skóry. Po wyschnięciu wystarczy zdjąć ją w postaci jednego kawałka, zaczynając od brody i kierując się ku górze.

Wyróżniamy również maseczki całonocne, które nakładamy na skórę wieczorem, po dokładnym demakijażu. Składniki aktywne zawarte w takich produktach są znacznie bardziej skoncentrowane niż w tradycyjnych kremach, a ich uwalnianie ma miejsce przez dłuższy czas. Ten typ maseczek doskonale koi skórę i ma silne właściwości nawilżające. Ponadto nie musimy czekać 20 minut, aż będziemy mogły zmyć maseczkę.

Maseczka do twarzy

JAK CZĘSTO STOSOWAĆ MASKĘ?

Zastanawiasz się, jak często stosować maseczkę kosmetyczną do twarzy, by przyniosła zadowalające rezultaty? Czas ten zależy między innymi od właściwości maseczki, stopnia wrażliwości twojej cery oraz zaleceń producenta. Przyjmuje się, że do częstego, codziennego stosowania nadają się maseczki nawilżające i odżywcze. Pozostaje rodzaje wystarczy nakładać co 3-4 dni, natomiast maseczki złuszczające – raz w tygodniu, aby uniknąć podrażnienia skóry.

Warto pamiętać, że maseczka kosmetyczna zawsze musi być aplikowana bezpośrednio na oczyszczoną skórę twarzy – nie mogą znajdować się na niej resztki makijażu czy pozostałości po kremach. Niektóre maseczki dobrze jest nakładać tuż po wyjściu z ciepłej kąpieli, kiedy skóra jest rozmiękczona, a pory rozszerzone. Dzięki temu składniki aktywne mają szansę dotrzeć do najgłębszych warstw i oczyścić pory z nadmiaru sebum i zanieczyszczeń.

Powiązane wpisy

Ultramodny mokry makijaż oka

Makijaż oka

Tego lata wizażyści i fanki makijażu będą mieli obsesję na punkcie „mokrych” powiek. I nic dziwnego! Ten trik makijażowy sprawia, że kolory cieni do powiek stają się intensywniejsze, makeup bardziej efektowny, a spojrzenie głębsze. Odkrywamy przed Wami tajniki malowania powiek „na mokro” i przedstawiamy kosmetyczne nowości, które pomogą cieszyć się modnym makijażem.

idealny makijaż oka na mokro. 3 proste zasady

  1. Nie należy moczyć samego cienia, ponieważ może się zniszczyć. Kosmetyk nakładamy na powieki za pomocą delikatnie zwilżonego pędzel­ka lub przed aplikacją łączymy go z wodą na dłoni (ten sposób jest szczególnie polecany przy cie­niach sypkich). Konsystencja kosmetyku wymie­szanego z wodą nie powinna być zbyt gęsta (z wi­docznymi grudkami) lub nadmiernie wodnista.
  2. Cień naniesiony na mokry pędzelek lub zmie­szany z wodą należy nałożyć na skórę, wyko­nując krótkie pociągnięcia albo ruch stemplujący polegający na przykładaniu pędzla do skóry miej­sce po miejscu. Dzięki temu cień będzie dobrze przylegać do powiek. Cienie możesz pozostawić na oku nieroztarte lub zblendować je poprzez roztarcie granic pomiędzy kolorami. Warto wiedzieć, że przy makijażu „na mokro” nie da się osiągnąć efektu de­likatnych przejść pomiędzy różnymi odcieniami ko­smetyków i subtelnego cieniowania.
  3. Wzmocnij trwałość makijażu! Aby to zrobić, możesz wcześniej użyć bazy pod makijaż lub wklepać na powierzchnię powiek odrobinę pod­kładu czy korektora. Silnie kryjące produkty powin­ny wybrać osoby, które borykają się z widocznymi naczynkami krwionośnymi czy zasinieniem. Są tak­że doskonałym rozwiązaniem, jeśli zależy nam na wyrównaniu kolorytu skóry. Dobrym sposobem na dodatkowe utrwalenie makijażu jest użycie fixera w sprayu.

postaw na kolor i błysk

Warto wiedzieć, że nie wszystkie kosmetyki nadają się do wykonania makijażu „na mokro” (np. klasyczne cienie prasowane). Do „mokrej” aplikacji przeznaczone są cienie wypiekane, sypkie oraz kosmetyki, które są produkowane z myślą o użyciu „na mokro” lub „na sucho”.

Tego lata możesz śmiało zrezygnować z delikatnych beży i brązów na rzecz mocnych i intensywnych zieleni, różów, błękitów, fioletów, pomarańczy czy czerwieni. Cienie w tych barwach możesz nakładać na całe powieki lub wykorzystać je do stworzenia kresek.

Hitem są także kosmetyki w metalicznych kolorach – złote, srebrne, miedziane. Dzięki błyszczącym cieniom makijaż oczu nabierze głębi, trójwymiarowości i będzie niesamowicie odbijać światło. Metaliczne powieki pęknie prezentują się na lekko opalonej skórze i doskonale pasują do wieczornych stylizacji. Za pomocą połyskujących kosmetyków możesz podkreślić całe powieki lub jedynie wewnętrzne kąciki oczu.

Makijaż oka

niezbędne akcesoria

Do wykonania makijażu oczu „na mokro” idealnie sprawdzi się pędzelek płaski o średnio miękkim włosiu, najlepiej syntetycznym. Bardzo pomocny jest także pędzel w kształcie kuleczki – ułatwia podkreślenie linii załamania powieki oraz dolnej powieki. Blendowanie cieni warto wykonywać za pomocą pędzla z bardziej zbitym i lekko zaokrąglanym włosiem syntetycznym, które umożliwia precyzyjne rozcieranie kosmetyków i budowanie krycia. Do rozcierania cieni może przydać się także pędzel kulkowy. Natomiast do malowania kresek pędzelek skośny.

podkreślone brwi

Wykonując makijaż oczu, nie można zapomnieć o brwiach! Latem stawiamy na puszyste, gęste i mocno zaczesane do góry. Aby uzyskach mega modny efekt „fluffy brows”, wykorzystaj akcesoria i kosmetyki do stylizacji brwi – szczoteczkę oraz wosk, żel lub mydełko. Jak wykonać idealny makijaż brwi? Rozczesz i rozdziel włoski, następnie nałóż odrobinę kosmetyku do stylizacji na szczoteczkę i zaczesz brwi pod kątem do góry. Jeśli Twoje brwi są rzadkie lub wymagają dodatkowego „podkręcenia” koloru, użyj tuszu do brwi lub dobrze naostrzonej kredki – wystarczy kilka delikatnych pociągnięć, aby uzupełnić braki i uzyskać idealny efekt „fluffy brows”.

Nasza rada – makijaż brwi warto wykonać na samym końcu, czyli po pomalowaniu oczu, wyrównaniu koloru twarzy, konturowaniu i nałożeniu pomadki na usta. Intensywność koloru brwi powinna być dopasowana do stworzonego makijażu – tak, aby całość prezentowała się harmonijnie.

idealne rzęsy

Pełny makijaż oczu obejmuje nie tylko powieki, ale także rzęsy. Wybierając idealną maskarę, warto zwrócić uwagę na rodzaj kosmetyku i efekt, jaki za jego pomocą chcemy osiągnąć – wydłużyć, podkręcić czy pogrubić rzęsy. Warto wiedzieć, że idealny maki­jaż rzęs zależy nie tylko od dobrze dobranego tuszu, ale także sposobu, w jaki jest aplikowany. Wykonując codzienny makijaż, wystar­czy nałożyć na włoski jedną warstwę kosmetyku. Jeśli szykujesz się na wieczor­ne wyjście, śmiało możesz zaaplikować na rzęsy dwie warstwy tuszu.

Aby unik­nąć grudek i efektu poskle­janych rzęs, najpierw nałóż jedną warstwę kosmetyku, odczekaj moment i rozczesz włoski czystym grzebykiem, a po chwili nałóż kolejną warstwę masakry. Pamiętaj, aby przed każdą aplikacją zetrzeć z końcówki szczo­teczki resztki zaschniętego tuszu. Możesz użyć w tym celu miękkiej ściereczki albo ręcznika papierowego. Malując rzęsy, wykonuj ruch zygzakowaty.

Makijaż oka

sekret pięknych rzęs

maksymalnie wydłużone i podkręcone rzęsy

Aby spotęgować efekt wydłużenia, przed aplikacją tuszu użyj zalotki, która podkręci rzęsy i optycznie je wydłuży. Następnie, malując włoski zacznij od nałożenia tuszu na końcówki rzęs, a następnie, po wyschnięciu tuszu, pomaluj je na całej długości.

zniewalająca objętość rzęs

Aby dodać włoskom objętości, wykorzystaj sypki puder! Nałóż na rzęsy pierwszą warstwę masakry, a następnie delikatnie przysyp końcówki włosków pudrem i nałóż kolejną warstwę tuszu.

Powiązane wpisy

Niewidzialne, obrysowane i wyraziste usta

Makijaż ust

Moda ma to do siebie, że lubi wracać. W latach 90. nosiliśmy szerokie spodnie typu dzwony, które zostały wyparte przez legginsy i rurki. Podobnie było z malowaniem ust szminkami w kolorze głębokiego bordo, brązu czy fioletu i pomadkami w odcieniach nude. Okazuje się, że gorące trendy sprzed lat ponownie są krzykiem mody!

„invisible lips”

W tym sezonie niekwestionowanym makijażowym hitem są „niewidzialne usta”. Modny efekt cielistych warg rodem z początku lat 00. Najłatwiej osiągnąć poprzez pomalowanie ich matową szminką w kolorze nude. Ważne, żeby jej odcień był maksymalnie zbliżony do koloru skóry twarzy, a nie ust – pomadka powinna być od nich kilka tonów jaśniejsza. Idealnego kosmetyku warto szukać na półce z produktami w odcieniach beży, brązów i delikatnych róży. Dobrym sposobem na uzyskanie efektu „invisible lips” jest także naniesienie na usta odrobiny korektora, podkładu czy kremu BB.

perfekcyjne „niewidzialne usta”

Matowe pomadki w odcieniach nude często pod­kreślają spierzchniętą i suchą skórę oraz nierów­ności ust, dlatego przed przystąpieniem do two­rzenia „niewidzialnego” makijażu ust warto zadbać o ich stan.

W pierwszej kolejności zrób peeling warg. Zabieg możesz wykonać za pomocą zwilżonej szczoteczki do zębów z miękkim włosiem lub spe­cjalnego kosmetyku przeznaczonego do pielęgnacji ust, np. peelingu cukrowego. Dobrze sprawdzą się także fusy z kawy – przed użyciem warto je zmie­szać z masłem shea lub naturalnym olejkiem, np. ze słodkich migdałów.

Po wykonaniu peelingu na­łóż na usta krem nawilżający, maseczkę odżywczą lub odrobinę miodu. Rytuał wykonuj przynajmniej raz w tygodniu. Dzięki temu domowemu zabiego­wi skóra Twoich ust będzie bardziej jędrna, gładka i miękka, a ich koloryt intensywniejszy.

Makijaż ust

usta nude w kilku krokach

  1. Bezpośrednio przed wykonaniem makijażu „invisible lips” nałóż na skórę ust pomadkę nawilżającą i poczekaj chwilę, aż kosmetyk się wchłonie. Następnie wklep w wargi odrobinę podkładu lub korektora. Kosmetyk kryjący powinien być w tym samym odcieniu, co skóra Twojej twarzy. Pamiętaj, aby dobrze zatrzeć granice pomiędzy ustami a skórą.
  2. Pomadkę (w idealnie dobranym odcieniu do twarzy) rozprowadź na środku ust, a następnie po ich obrysie. Możesz spróbować nałożyć szminkę pędzelkiem lub palcem.
  3. Na koniec zaaplikuj odrobinę rozświetlacza na łuk kupidyna. Tak przygotowany makijaż ust warto delikatnie przyprószyć pudrem.

wielki powrót konturówki

W tym sezonie usta obrysowujemy konturówką! Podążając za tym makijażowym trendem, powinniśmy przestrzegać jednej ważnej zasady – kolor kredki musi być maksymalnie zbliżony do odcienia pomadki, błyszczyka lub ust. Za pomocą ołówka możemy stworzyć perfekcyjny makeup, który nada ustom zmysłowego i intrygującego wyglądu.

Konturówką można z łatwością podkreślić wykrój ust, poprawić kształt warg czy optycznie zmienić ich wielkość. Jeśli zależy nam na zmniejszeniu ust powinniśmy wybrać kredkę o ton ciemniejszą od koloru szminki. Aby wargi wyglądały na większe i pełniejsze należy zaopatrzyć się w konturówkę, która jest o jeden odcień jaśniejsza od pomadki.

Warto pamiętać, że kolory kosmetyków powinny być dopasowane do naszego typu urody. Wybierając kredkę do ust, warto postawić na kosmetyk dobrej jakości, trwały i odporny na ścieranie.

Makijaż ust

jak malować usta konturówką?

  1. Przed przystąpieniem do obrysowywania warg kredką należy sprawdzić jej stan. Rysik ołówka do ust nie powinien być ostro zaostrzony, a delikatnie zaokrąglony. Spiczasta kredkę można zetrzeć pocierając nią o wierzch dłoni. Ten problem nie dotyczy konturówek wysuwanych – pod tym względem są one znacznie praktyczniejsze i wygodniejsze niż tradycyjne kredki wymagające temperowania.
  2. Obrysowywanie ust najlepiej rozpocząć od tzw. łuku kupidyna, czyli środkowej części górnej wargi.
  3. Następnie należy namalować linię wzdłuż dolnej części ust – znajdującej się dokładnie pod łukiem kupidyna.
  4. Kolejnym krokiem jest przedłużenie górnej i dolnej linii do kącików ust. Grubość linii jest dowolna – może być cienka lub nieco grubsza. Możesz także rozetrzeć konturówkę na całej powierzchni warg, tworząc kolorową bazę pod pomadkę lub całkowicie zrezygnować ze szminki i utrwalić warstwę stworzoną za pomocą kredki bezbarwnym błyszczykiem.

mocny kolor

Jak się okazuje ponadczasową klasyką są także ciemne pomadki – w odcieniach bordo, winnej czerwieni, mocnych fioletów, a nawet brązów. Jeśli ten trend jest Twoim faworytem, pamiętaj, że makijaż stworzony z wykorzystaniem pomadki w odważnym kolorze musi być wykonany perfekcyjnie!

Makijaż ust

jak prawidłowo pomalować usta ciemną szminką?

  1. Podobnie, jak w przypadku makeup’u „invisible lips”, podstawą ciemnego makijażu jest zadbana i dobrze nawilżona skóra ust. Dlatego przed użyciem pomadki warto wykonać peeling i nawilżyć usta balsamem.
  2. Czas na wykorzystanie kosmetycznego hitu sezonu, czyli konturówki. Przed użyciem szminki, usta obrysowujemy kredką w kolorze szminki.
  3. Następnym etapem jest wypełnienie ust pomadką. Do nakładania ciemnych szminek warto użyć pędzelka – dzięki wykorzystaniu tego akcesorium makijaż zostanie wykonany z większą dokładnością i będzie bardziej odporny na ścieranie.
  4. Na koniec należy docisnąć usta w kawałek ręcznika papierowego lub chusteczkę. Dzięki temu unikniemy efektu grudek na wargach. Kosmetyk nie będzie się także nieestetycznie rolował.

Powiązane wpisy

Agnieszka Krakós-Gorący dobrze zorganizowana

Dobrze zorganizowana

Minimalistka, wielbicielka prostoty, porządku i dobrej organizacji. Pomaga w pozbywaniu się nadmiaru rzeczy oraz odzyskiwaniu spokojnej i pięknie uporządkowanej przestrzeni domowej. Brzmi jak dobry plan i niemożliwy do osiągnięcia cel? Poznajcie Agnieszkę!

Agnieszka Krakós-Gorący ukończyła polonistykę i przez lata odpowiadała za komunikację dużych, międzynarodowych marek i stacji telewizyjnych. Świetna organizacja, systematyczność i pomysłowość sprawiały, że doskonale odnajdywała się w swojej pracy. Dziś swoje eleganckie garsonki zamieniła na miękkie swetry, biurko w gabinecie na duży stół w jadalni, a udział w konferencjach prasowych na Instagramowe live’y.

Zawiedzie się jednak ten, kto na profilu Agnieszki będzie szukał prezentacji najnowszych kosmetyków, relacji z egzotycznych wakacji czy płatnych promocji kolejnych domowych gadżetów. Agnieszka to specjalistka od declutteringu, czyli pozbywania się nadmiaru rzeczy, która dzieli się ze swoimi obserwatorami pomysłami i rozwiązaniami na przyjazną, pełną ładu, domową przestrzeń.

Co sprawiło, że bez żalu zamieniła zrządzanie kilkuosobowym zespołem na zarządzanie domem? Trzy czynniki: Basia, Gustaw i Benio. Odkąd 4 lata temu Agnieszka po raz pierwszy została mamą zaczęła większą przyjemność od kariery zawodowej czerpać z domowego życia pani domu. W trakcie opieki nad 2-letnim Guciem założyła na Instagramie profil Prosta Organizacja, w którym pokazuje, jak i dlaczego warto zmierzyć się z bałaganem. W oczekiwaniu na siedmiomiesięcznego obecnie Benia zaczęła pisać swoją pierwszą książkę. „Prosta Organizacja” nie­dawno trafiła do księgarń.

„Pojawienie się dzieci w praktyce zweryfikowało moje przekonania. Wraz z dziećmi w moim domu pojawiła się ogromna liczba za­bawek, ubranek i akcesoriów. Zauważyłam, że ich sortowanie i układanie zajmuje mi masę cza­su, a i tak najczęściej potykam się o kolejne rzeczy. Postanowiłam wdrożyć w życie zasady, o któ­rych tyle czytałam u Dominique Loreau, Leo Babauty, Anny Mu­larczyk-Meyer czy Marie Kondo. Zaczęłam weryfikować, czego potrzebujemy w tym nowym ży­ciu z maluchami, a co jest jednak zbędne” – opowiada Agnieszka.

Agnieszka Krakós Gorący

less is more

„Gdy zaczęłam tworzyć własny dom, zaczęłam odkrywać, co tak naprawdę lubię. Zauważyłam, że wolę ograniczoną liczbę rzeczy, które mają swój cel i przypisane miejsce. Nie lubię przesadnych de­koracji – wystarczy jeden element, np. wazon z kwiatami” – opisuje swoje początki w roli pani domu Agnieszka Kraków-Gorący.

Początkowo swoimi doświad­czeniami i przemyśleniami dzie­liła się z rodziną i znajomymi. Z czasem założyła bloga i konto na Instagramie. To uzmysłowiło jej jak wiele osób ma problem z przestrzenią wokół siebie. Choć, jak twierdzi Agnieszka, wymiar domowych porządków jest dużo głębszy niż tylko od­kładanie przedmiotów na swoje miejsce. Zwraca uwagę, że ogra­niczenie nadmiaru jest ważne w wielu aspektach, poczynając od środowiskowego (rezygnu­jemy z kupowania niepotrzeb­nych, czasem bezużytecznych rzeczy, więc nie ma potrzeby ich wyprodukowania, zużycia surowców, a potem nie powięk­szają wysypisk), poprzez domo­wy (żyjemy w przeładowanym otoczeniu, a zbyt duża liczba bodźców niekorzystnie wpływa np. na dzieci), po nas samych.

Badania psycholożki Sherrie Bourg Carter potwierdzają, że bałagan wpływa na nasz poziom stresu, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy. Bombardując nasz umysł nadmiernymi bodźcami, wprawia go w stan nieustannej aktywności, prowadzi do „przegrzania” i wywołuje niepokój, irytację i poczucie winy. Ponadto nieustanny bajzel hamuje nasze poczucie wpływu na życie, dosłownie wysysa z nas energię i chęć do życia – wyjaśnia Agnieszka, dla której domowe porządki nie są jedynie usuwaniem przedmiotów z pola widzenia.

Dobrze zorganizowana

bez presji

Agnieszka, choć lubi minimalizm, do ograniczania liczby rzeczy wokół siebie podchodzi z rozsądkiem. Takie też podeście popularyzuje na swoim Instagramie. Nie zachęca do tworzenia list „must have”, nie nakłania do pozbywania się ubrań, książek i przedmiotów codziennego użytku jedynie w celu zmniejszenia ich liczby. Uważa, że każdy powinien dostosować przestrzeń i przedmioty wokół siebie do własnego stylu życia, rodziny czy pasji. Ważne, by otoczenie sprzyjało nam w rozwoju, było przyjaznym miejscem do pracy życia czy odpoczynku, a nie wyrzutem sumienia i spełnieniem czyichś oczekiwań.

Skoro przestronna, nieprzeładowana przestrzeń tak dobrze na nas wpływa, skąd takie powszechne chomikowanie? Agnieszka przyczyn takiego stanu rzeczy dopatruje się w naszym wychowaniu. Gromadzenie postrzegamy pozytywnie jako życiową zaradność. Pokolenie naszych mam i babć zmagało się z permanentnym brakiem i walką o rzeczy pierwszej potrzeby. Teraz, gdy wszystko mamy na wyciagnięcie ręki, aż taka zapobiegliwość i kupowanie na zapas straciło rację bytu.

Agnieszce ograniczanie nadmiaru rzeczy oraz skuteczna organizacja pozwala skupić się na bliskich i tych obszarach życia, które są dla niej najważniejsze.

„Samo rozpoczęcie porządków uwalnia pozytywne emocje i wywołuje zmianę. Po pierwsze, to czynność mechaniczna, więc dla wielu osób uwalniająca myśli, jak bieganie. Pozwala wejrzeć w nasze prawdziwe potrzeby. Po drugie, przywraca poczucie sprawczości. A to jeden z czynników poczucia szczęścia – zapewnia Agnieszka Krakós-Gorący. Jest taki cytat „Prostota to jasność odnośnie tego, czego pragniesz. I porządna dawka odwagi, by pozbyć się całej reszty”. Bardzo lubię tę myśl, bo przypomina, by stale zadawać sobie pytanie, czy to, co mam jest dla mnie dobre i ważne, czy mi służy. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, to wspaniale. Ale jeśli czujesz, że potrzebujesz czegoś innego, może to czas na takie życiowe porządki? Zobaczysz, że ogarnięcie ubrań czy kuchni to dopiero początek dobrych zmian w życiu.”

A czego potrzebuje Agnieszka? Czy już na zawsze pożegnała się z pracą na etacie na rzecz declutteringu? Tego jeszcze nie wie. Prosta Organizacja miała być jedynie hobby, małym projektem na czas urlopu macierzyńskiego – a obecnie to społeczność 30 tysięcy osób. „Myślałam, że będę pisać tylko dla siebie, a w marcu pojawiła się książka i pracuję właśnie nad jej drugą częścią. Widzę, jak wielu osobom pomaga to, o czym mówię, więc głęboko wierzę w ten projekt. Moja przyjaciółka mówi „Nie wiem, gdzie dojdę, ale wie m, że idę w dobrym kierunku”. To o mnie.

Dobrze zorganizowana

4 etapy skutecznej organizacji przestrzeni

1. inwentaryzacja

Zbierz wszystkie rzeczy z danej kategorii. To pozwoli Ci ocenić, jak dużo masz rzeczy (np. ubrań, kosmetyków, kubków etc.), co może Ci się powtarzać, co jest zniszczone, czego już nie chcesz używać, a co właśnie odkrywasz na nowo.

2. selekcja i redukowanie nadmiaru

Przygotuj 4 pudła: sprzedać / oddać / wyrzucić / nie wiem. Ostatnia kategoria wymaga dużej dyscypliny, gdyż nie jest to czarna dziura na odroczone decyzje, lecz kwarantanna dla rzeczy, co do których masz wątpliwości. Napisz na pudełku dokładną datę, do kiedy podejmiesz decyzję, co z nimi zrobić.

3. organizacja

Dopiero na tym etapie pojawiają się piękne pojemniki i sortery; gdy już wiesz, ile masz rzeczy, które chcesz zostawić, możesz znaleźć optymalny sposób organizacji funkcjonalnej. Nieocenione są pojemniki, wkłady do szuflad, wieszaki itp.

4. utrzymanie efektu

Czyli sprawiedliwy podział obowiązków i wypracowanie nawyków porządkowych. Wymaga to szczerej rozmowy i zaangażowania wszystkich członków rodziny. Aby utrzymać efekty ciężkiej pracy, warto podzielić obowiązki między domowników, przypisać im czas wykonania i częstotliwość. Powodzenia!

Powiązane wpisy

Wypadanie włosów – przyczyny i zapobieganie

Wypadanie włosów

Przeciętny człowiek ma na głowie około 100 000 włosów. Aż 10% z nich jest w schyłkowej fazie telogenu, czyli fazie wypadania. Oznacza to, że każdego dnia możesz tracić od 50 do nawet 150 włosów! Nie martw się. Stopniowo zostaną one zastąpione nowymi włosami, które będą wchodziły w fazę wzrostu. Jeśli obserwujesz odchylenia od tej normy, a Twoje włosy są osłabione, łamliwe i straciły blask, powinnaś udać się do trychologa, czyli lekarza specjalizującego się w diagnozowaniu i leczeniu dolegliwości związanych z włosami i skórą głowy. Warto przyjrzeć się swojej diecie i codziennym nawykom, ponieważ mogą być przyczyną nadmiernego wypadania włosów.

najczęstsze przyczyny wypadania włosów

dieta uboga w witaminy i minerały

Chcąc wzmocnić cebulki włosowe oraz same włosy, warto włączyć do swojego codziennego jadłospisu produkty bogate w selen, cynk i żelazo oraz suplementować witaminy z grupy B: ryboflawinę (B2), niacynę (B3), kwas pantotenowy (B5) oraz biotynę (B8). Te składniki są niezbędne do prawidłowego wzrostu włosa oraz wpływają pozytywnie na stan skóry i błon śluzowych.

odchudzanie

Rygorystyczne diety często są ubogie nie tylko w witaminy i minerały, ale także makroelementy, które mają kluczowy wpływ na wygląd i żywotność włosów. Będąc na diecie, nie warto całkowicie rezygnować z białka zwierzęcego, które zawiera ważne dla budowy struktury nowych włosów aminokwasy, w tym metioninę i cysteinę.

Na kondycję włosów korzystnie oddziałują składniki odżywcze kryjące się w węglowodanach złożonych. Warto włączyć do swojej diety produkty bogate w kwasy omega-3, np. tłuste ryby, które wpływają na nawilżenie skóry głowy oraz prawidłową strukturę mieszka włosowego i łodygi włosa.

mechaniczne uszkodzenia włosów

Aby zminimalizować ryzyko zniszczenia włosów podczas pielęgnacji warto zadbać o ich delikatne mycie i czesanie. Należy zrezygnować z codziennego suszenia gorącym powietrzem, prostowania, używania lokówki i tapirowania. Specjaliści nie zalecają także ścisłego związywania włosów w kucyk czy koczek cienką gumką. Ten sposób wiązania niesfornych kosmyków może przyczyniać się do naderwania macierzy włosa, która jest odpowiedzialna za jego prawidłowy wzrost.

Wypadanie włosów

nadmierny stres

Życie w ciągłym stresie może zaburzać gospodarkę hormonalną organizmu, co z kolei ma wpływ na zmiany w cyklu życia włosów. W skrajnych przypadkach „nerwy” mogą przyczynić się do pojawienia się łysienia placko­watego. W tym wypadku warto skorzystać nie tylko ze wsparcia trychologa, ale także pomocy psychologicznej.

ZMIANY HORMONALNE

Stan włosów w dużej mierze jest uzależniony od hormo­nów obecnych we krwi. Dlatego do nadmiernego wypada­nia włosów mogą prowadzić m.in. zmiany gospodarki hor­monalnej zachodzące po ciąży i menopauzie, zażywanie tabletek antykoncepcyjnych czy nieprawidłowe działanie tarczycy. Aby zweryfikować poziom kluczowych hormo­nów warto udać się do endokrynologa oraz wykonać nie­zbędne badania krwi obejmujące morfologię, poziom żela­za i hormonów tarczycy.

PORY ROKU

Nasilone wypadanie włosów obserwujemy szczególnie po zimie i lecie. Jest to całkowicie naturalny proces wy­nikający z wpływu, jaki wywarły na nasze włosy trudne warunki atmosferyczne m.in. mróz, wiatr, gwałtowne zmiany temperatury, upały i promieniowanie słonecz­ne. Dobrej kondycji włosów nie sprzyjają także noszenie czapek czy kąpiele w słonej
i chlorowanej wodzie.

5 SPOSOBÓW, JAK WZMOCNIĆ WŁOSY

WCIERKI

Wcierki stosujemy na skalp w celu wzmocnienia i odżywienia cebulek włosów, pobudzenia wzrostu tzw. baby hair oraz odżywienia skóry głowy. Warto stosować kosmetyki, które mają w składzie ekstrakty z różnych roślin, m.in. z pokrzywy, dziurawca zwyczajnego, łopianu, kozieradki, chmielu, brzozy, skrzypu, jałowca, oregano, majeranku czy chili. Częstotliwość stosowania danego produktu jest uzależniona od rodzaju kosmetyku i zaleceń producenta.

PEELINGI

Problem związany z nadmiernym wypadaniem włosów oraz ich słabą kondycją może wynikać z niewłaściwej pielęgnacji skóry głowy. Jak się okazuje, podobnie jak skórę twarzy i ciała, należy ją regularnie złuszczać (raz na 1-10 dni) przy użyciu odpowiedniego kosmetyku – peelingu enzymatycznego, ziarnistego lub chemicznego. Wśród efektów takiego zabiegu warto wymienić m.in. pobudzenie i przyspieszenie wzrostu włosów, poprawę mikrokrążenia skóry głowy, zwiększenie wchłaniania substancji aktywnych zawartych w kosmetykach do pielęgnacji skóry głowy i włosów, oczyszczenie skóry z warstwy zrogowaciałego naskórka i resztek produktów pielęgnacyjnych.

MASAŻ

Codzienny masaż skóry głowy powinny wykonywać osoby, które śnią o mocnych i gęstych włosach. Masaż może wpłynąć nie tylko na poprawę odżywienia mieszków włosowych i stworzenia dobrego środowiska do wzrostu baby hair, ale także redukuje nadmierne napięcia mięśni głowy spowodowane stresem. Przy okazji wykonywania masażu na skalp warto nałożyć maskę lub zaaplikować wcierkę.

Wypadanie włosów

MASKI

Na skórę głowy warto aplikować nie tylko wcierki, ale także nakładać maski. Dzięki połączeniu cennych składników odżywczych kosmetyki poprawiają stan skóry, pobudzają włosy do szybszego wzrostu oraz zapobiegają ich nadmiernemu wypadaniu. W składzie masek do skóry głowy warto szukać oleju rycynowego – to bomba odżywcza dla włosów. Nie bez przyczyny ten naturalny kosmetyk jest stosowany w medycynie ludowej i ziołolecznictwie od wielu pokoleń.

mezoterapia igłowa

To jedna z najsku­teczniejszych metod pozwalających na wzmoc­nienie cebulek włosowych, zregenerowanie skóry głowy, zahamowanie wypadania wło­sów i pobudzenie do wzrostu nowych. Mezoterapia igłowa polega na wstrzykiwaniu bezpośrednio do głębokich warstw skóry niewielkich da­wek indywidualnie dobranych substancji odżywczych. Aby uzyskać najlepszy efekt, należy poddać się serii zabiegów (najczęściej 4-7). Mezoterapię igłową warto wykonać w reno­mowanym gabinecie medycyny estetycznej lub salonie kosmetologicznym.

Powiązane wpisy

Trudna sztuka akceptacji

Samoakceptacja

Wszyscy mamy ogólne pojęcie o tym, czym jest akceptacja. Wiemy, że oznacza konieczność godzenia się z wieloma aspektami naszego życia – domowym budżetem, warunkami mieszkalnymi, relacjami z bliskimi czy pracą. Jak się okazuje, zdolność akceptowania jest kluczowa dla naszego dobrego samopoczucia psychicznego i emocjonalnego. Jest także drogą do szczęścia, bo godzenie się z daną sytuacją nie musi prowadzić do „życiowego paraliżu”. Akceptując rzeczywistość, przestajemy z nią walczyć i dostajemy szansę, aby zmienić ją na lepsze.

AKCEPTACJA TRUDNYCH EMOCJI

Akceptacja trudnych emocji i branie rzeczywistości takiej, jaka jest to kluczowy krok do zmiany naszego spojrzenia na otaczający świat. Z negatywnego, przepełnionego bólem i poczuciem niesprawiedliwości – na pozytywny. Taka postawa dodaje energii, motywuje do wprowadzania dobrych zmian w naszym życiu i rezygnacji z dysfunkcjonalnych mechanizmów obronnych. Praktykowanie akceptacji oznacza uznanie, że wszystko, co złe, jest lub może być jedynie chwilowe. Pomimo tego, że czasami bardzo ciężko jest znaleźć światełko w tunelu, to w każdej sytuacji warto szukać pozytywów.

Zgodnie z definicją, akceptacja to wyrażenie zgody na coś, przychylna ocena lub przyjęcie jakiegoś sądu, opinii lub zachowania, sprzyjanie przemianom ludzi oraz wspieranie ich, by realizowali i rozwijali swoje możliwości. Poza akceptacją innych osób lub grup społecznych, jest też akceptacja norm i ta niemal najważniejsza – akceptacja samego siebie, pogodzenie się ze swoimi niedoskonałościami i brak obaw przed ich ujawnieniem.

Jesteśmy jedynymi osobami, które mogą zmienić sposób, w jaki potoczy się nasze życie. Jak napisał Alan Loy McGinnis, znany amerykański psychoterapeuta, publicysta i założyciel centrum psychologicznego Valley Counseling Center w Glendale w Kalifornii: „Optymiści akceptują to, czego nie mogą zmienić”. Kiedy akceptujemy daną sytuację, w której się znaleźliśmy, przestajemy walczyć przeciwko niej. „Otrzymujemy” przestrzeń pozwalającą na przemyślenie wielu aspektów naszego życia, zaplanowanie zmian i wdrożenie ich.

SAMOAKCEPTACJA

Kluczem do samoakceptacji jest nauczenie się akceptowania, lubienia, a nawet kochania samego siebie – swojego wnętrza i fizyczności. Warto pogodzić się z aspektami, których nie możemy zmienić, na które nie możemy mieć żadnego wpływu i polubić te, które czynią nas wyjątkowymi, mimo że czucie się dobrze we własnej skórze nie dla każdego jest łatwe i może stanowić wyzwanie.

FILARY POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI

Niska samoocena może wprowadzić nas w błędne koło negatywnych myśli o samym sobie. Według Nathaniel’a Branden’a – psychoterapeuty znanego z prac poświęconych poczuciu własnej wartości – istnieje sześć czynników, które wpływają na zdrową samoocenę.

  1. Praktyka świadomego życia
  2. Praktyka samoakceptacji
  3. Praktyka odpowiedzialności za siebie
  4. Praktyka asertywności
  5. Praktyka życia celowego
  6. Praktyka nowości

Warto pogodzić się z aspektami, których nie możemy zmienić i polubić te, które czynią nas wyjątkowymi.

Samoakceptacja

jak więc praktykować samoakceptację na co dzień?

Przekonanie o własnej bezradności może stać się samospełniającym się proroctwem. Dlatego, rozpoczynając praktykę samoakceptacji, należy w pierwszej kolejności wyjść z negatywnej czy biernej postawy i przepracować kluczowe aspekty swojego życia.

  1. Doceń to, co czyni cię wyjątkowym. Zadaj sobie pytanie, co wyróżnia Cię na tle innych oraz zastanów się, w jaki sposób ta wyjątkowość może wpłynąć pozytywnie na Twoje życie.
  2. Odpuść rzeczy, których nie możesz zmienić. Nie skupiaj się na tym, na co nie masz żadnego wpływu, a na tym, co możesz przekuć w pozytyw.
  3. Zidentyfikuj swoje mocne strony. Określ, w czym jesteś dobra i regularnie udoskonalaj te umiejętności.
  4. Wyznacz sobie realne cele. Opracuj plan działania i dąż do realizacji swoich pomysłów.
  5. Świętuj drobne i duże sukcesy. Zrób listę swoich osiągnieć i na bieżąco dodawaj do niej nowe punkty. Zacznij być z siebie dumna!
  6. Pozbądź się „życiowych toksyn”. Unikaj ludzi i sytuacji, które mogą negatywnie wpływać na Twoją samoakceptację i poczucie własnej wartości.
  7. Bądź miła dla samej siebie. Dbaj o siebie poprzez zdrowe odżywianie, regularny sen i ćwiczenia fizyczne.
  8. Myśl pozytywnie. Myśl i mów do siebie w życzliwy sposób, odżuć negatywne i samokrytyczne myśli. Przyjmij bardziej wyrozumiałą i łagodną postawę wobec siebie i nie porównuj się z innymi.
  9. Znajdź pasję. Zastanów się, co lubisz robić i co pozwala Ci na „wyłączenie się”. Możesz zapisać się na kurs hobbystyczny, aby w gronie innych ludzi realizować swoje pasje.
  10. Znajdź wsparcie. Nie tłum w sobie trudnych emocji. Dziel się nimi z osobami, którym ufasz.

SAMOAKCEPTACJA, A NARCYZM

Czy od samoakceptacji już tylko krok do narcyzmu? Niezupełnie, bo osoby silnie narcystyczne przesadnie koncentrują się na własnym wizerunku, nie posiadają umiejętności akceptowania swoich wad i przyjmowania krytyki oraz mają ciągłe poczucie bycia obserwowanym. Skupiają się bardzo mocno na sobie, na tym jak wypadły i czy zrobiły na innych oczekiwane wrażenie. Są przekonane o swojej wyjątkowości, wybitności na wielu polach i mają poczucie wyższości nad osobami, zwłaszcza tymi o gorszej pozycji społecznej, słabiej wykształconymi czy mniej zamożnymi. Osobowość narcystyczna jest powiązana z bardzo niską samoakceptacją samego siebie.

Według najpopularniejszej teorii narcyzm wykształca się poprzez połączenie kilku czynników: środowiskowych, genetycznych i problemów wychowawczych. To zaburzenie może dotykać osoby, które w dzieciństwie nie otrzymywały wystarczającej miłości i uwagi od rodziców, a ich zachowania często były ignorowane. Praca nad tym zaburzeniem wymaga pracy z samym sobą, a także często wsparcia psychoterapeuty. Narcyzi są uważani za bardzo trudnych pacjentów, bo nie widzą w sobie wad – uważają się za jednostki, które nie mają problemów, są wyjątkowe, wybitne, a nawet idealne. Dlatego kluczowe w wychodzeniu z narcyzmu jest budowania zaufania do siebie i otaczającego świata.

BRAK UMIEJĘTNOŚCI AKCEPTACJI, A DEPRESJA

Tłumienie w sobie trudnych emocji, nieumiejętność akceptowania problemów i ciągłe zaprzeczenie rzeczywistości mogą znacząco wpłynąć na zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie. Przeklinając nasze geny, negatywny wpływ środowiska, otoczenie społeczne czy porażki, nie uczymy się bycia lepszym. Osoby wchodzące w tę rolę deprecjonują samych siebie, mówiąc i myśląc: „jestem beznadziejny”, „jestem za gruby, za stary, nietrakcyjny”, „jestem nieudacznikiem”. Wszelkie przymiotniki połączone z czasownikiem „jestem” są wyrazem braku samoakceptacji, akceptacji sytuacji, w których się znajdujemy i prowadzą do zaniżania samooceny. Stajemy się ofiarami naszych umysłów, co w dłuższej perspektywie może wpłynąć na zdrowie psychiczne, funkcjonowanie w życiu i rozwój depresji.

Myśli ludzi borykających się depresją zazwyczaj koncentrują się wokół konkretnych aspektów:

  • samokrytycyzmu, który silnie obniża samoocenę, wiarę we własne możliwości („jestem do niczego”, „to moja wina”);
  • negatywnych myślach o ludziach i otaczającej rzeczywistości („na ludziach nie można polegać”);
  • pesymistycznej wizji przyszłości („na pewno mi się nie uda”, „wszystko nie ma sensu”).

Czasami wsparcie przyjaciół, rodziny czy rady typu „weź się w garść” nie wystarczą. Wówczas skutecznym sposobem w leczeniu silnego samokrytycyzmu, a także depresji, permanentnego stresu, lęku społecznego, zaburzeń lękowych czy zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych może być terapia ACT, czyli terapia akceptacji i zaangażowania (z ang. Acceptance & commitment therapy).

To jedna z najpopularniejszych metod psychoterapii i treningu psychologicznego, należąca do tzw. trzeciej fali terapii behawioralnej. Podczas sesji terapeutycznej pacjenci uczą się, jak przestać odrzucać, zaprzeczać i wojować z negatywnymi emocjami i po prostu je akceptować. Celem terapii jest zrozumienie, że przyjmowanie życia, takim jakie jest, pozwala uniknąć „życiowego paraliżu”.

 

Jeśli zauważysz którykolwiek z objawów depresji u siebie lub u swoich bliskich, nie wahaj się szukać pomocy. Warto zajrzeć na stronę stopdepresji.pl i skontaktować się ze specjalistami poprzez Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA 22 484 88 01.

Powiązane wpisy

Bądź ideałem dla samej siebie

Kobiece piękno

Scrollując media społecznościowe, oglądając programy telewizyjne czy przeglądając magazyny modowe, często widzimy kobiety, które są do siebie łudząco podobne. Mają zgrabne sylwetki, wyrzeźbione brzuchy, kształtne pośladki, długie włosy i nieskazitelne cery. Do niedawna tak powinny wyglądać przedstawicielki płci pięknej zgodnie z powszechnie utrwalanym kanonem piękna. Obecnie tworzy się zupełnie nowa definicja kanonu piękna – bo każda z nas jest inna i nie musi dopasowywać się do społecznie określonych ram.

W myśl definicji kanon piękna to zbiór wzorców i cech, które są uznawane za pożądane u kobiet lub mężczyzn. Dotyczą m.in. budowy ciała, sylwetki czy typu urody. Warto zaznaczyć, że kanon jest kwestią kulturową – cechy, które przez jedno społeczeństwo uznawane są za ideał, wśród innych mogą budzić kontrowersje

WSPÓŁCZESNY KANON PIĘKNA

Obecnie zaczyna obowiązywać zupełnie nowa definicja kanonu piękna cielesnego. Pomimo tego, że nadal za szczególnie atrakcyjne uważane są kobiety, które mogą pochwalić się zgrabnymi figurami, pięknymi włosami i gładką skórą, to bardzo ceniona jest także naturalność. „Idealna” kobieta nie musi mieć doskonałej cery, określonej fryzury i koloru włosów czy konkretnego typu sylwetki. Coraz częściej w mediach pojawiają się inicjatywy, które promują Ciałopozytywność (body positivity, body neutrality i anty-body shaming). Na pokazach mody czy na łamach popularnych portali i magazynów urodowych pojawiają się modelki plus size, cierpiące na bielactwo czy zmagające się z trądzikiem.

Także coraz więcej gwiazd i celebrytek nie chce ukrywać cellulitu, fałdek na brzuchu, zmarszczek czy siwych włosów. Świadomie rezygnują z retuszu zdjęć oraz nakładania filtrów upiększających na zdjęcia i filmiki w mediach społecznościowych. To wyraz pewnego rodzaju buntu przeciwko temu, co jest uważane za idealne. Są to istotne zmiany w kierunku promowania naturalności, a także dbania o poprawę samooceny kobiet na całym świecie.

PRZEŁAMANIE SPOŁECZNEGO TABU

Na początku 2022 roku szerokim echem w mediach odbiła się kam­pania Victoria’s Secret. Wszystko za sprawą Sofii Jirau – 24-letniej modelki z zespołem Downa – która promowała nową linię bielizny. To przełomowy moment dla światowej mody i stereotypowego ka­nonu piękna. Marka, która do niedawna kojarzyła się z idealnymi modelkami w „rozmiarze zero”, otworzyła się na różnorodność.

Tabu tradycyjnego kanonu piękna od kilku lat przełamuje Paola Antonini – brazylijska modelka, która w wyniku wypadku samochodowego straciła nogę. Kobieta współpracuje z takimi markami, jak L’Oréal, Lancôme, Under Armour czy Nissan. Z powodzeniem jako modelka spełnia się także Winnie Harlow, która cierpi na bielactwo. Współpracowała z takimi firmami, jak Desigual, Diesel czy Swarovski. Można było ją zobaczyć na okładkach „Elle”, „Vouge” czy „Harper’s Bazaar”.

Także Polacy przełamują tabu. Pod koniec ubiegłego roku bardzo głośno było o Wojtku Sawickim, influencerze z niepełnosprawnością. Sawicki razem z partnerką Agatą Tomaszewską pojawili się na okładce „Tygodnika Powszechnego”. Na zdjęciu był nago, oplątany aparaturą, która pomaga mu oddychać. Jego ukochana była ubrana w golf i wąskie jeansy. Fotografia nawiązuje do kultowej sesji Johna Lennona i Yoko Ono, która została opublikowana w magazynie „Rolling Stone”. Celem pary było pokazanie, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą dla miłości. Jak napisał Wojtek „w końcu jesteśmy tu po to, żeby zmieniać świat, wywracać kanony do góry nogami”.

Influecerzy, modelki i celebryci, którzy posiadają wady wrodzone, są niepełnosprawni czy cierpią z powodu różnych chorób pokazują, że nie powinno się czuć wstydu z powodu swojej fizyczności. Przeciwnie – trzeba być dumnym ze swojego wyglądu. Szanować swoje ciało i świadomie o nie dbać, nawet jeśli nie wpisuje się w obowiązujący kanon piękna fizycznego.

Kobiece piękno

różne oblicza piękna

Za tworzeniem standardów kanonu piękna stoją ludzie. Dlatego zamiast umieszczać konkretne cechy fizyczne na piedestale, postawmy na pewność siebie, samoświadomość i indywidualność. Kobiecość ma nieskończenie wiele twarzy, a każda z nich jest inna – piękno tkwi zarówno w dojrzałej kobiecie, która z dumą pokazuje swoje siwe włosy i zmarszczki wokół oczu, młodej dziewczynie, która ma pełne uda, duży biust i zaokrąglony brzuch, sportsmence z wyraźnie widocznymi mięśniami czy kobiecie z niepełnosprawnością.

Ważne, żeby nauczyć się spoglądać w lustro i widzieć cechy, które w sobie lubimy. Poczuć się wystarczającą, pewną siebie i złapać wiatr w żagle – mieć pasje, spełniać marzenia, dążyć do realizacji zawodowych celów i ciekawie żyć.

100 lat kobiecego piękna. jak zmieniał się kanon kobiecego piękna w europie i w stanach zjednoczonych w ostatnim stuleciu?

początek xx wieku

„Perfekcyjna” kobieta miała talię osy i duży biust, jednak już w latach 20. Zrezygnowano z opinających sylwetkę gorsetów na rzecz prostych sukienek, które ukrywały krągłości.

lata 30.

Czas podkreślania kobiecych kształtów i moda na sylwetkę typu klepsydra.

lata 40.

Kobiety przestały być postrzegane jako delikatne i subtelne istoty – idealne przedstawicielki płci pięknej miały wysportowane ciała (szerokie ramiona, wcięte talie, pokaźne biusty, zaokrąglone biodra i szczupłe nogi), niczym popularne pin-up girls.

lata 50.

Symbolem idealnej kobiety była seksowana Marilyn Monroe, która mogła pochwalić się wąską talią, dużym biustem oraz kształtnymi biodrami.

lata 60.

Należały do legendarnej modelki Twiggy, która wyróżniała się bardzo szczupłą, nieco męską sylwetką.

lata 70.

Przyniosły ze sobą modę na kanon piękna opierający się na wysportowanych sylwetkach. Nastał bunt przeciwko postrzeganiu kobiet jako przedstawicielek „słabej płci” i obiektów seksualnych.

lata 80.

Zapanowała moda na aerobik i umięśnione sylwetki. To początki ery supermodelek, wśród których była m.in. Claudia Schiffer.

lata 90.

Era tzw. heroin chic, która należała do ekstremalnie chudych kobiet o bladych ciałach. Za ikonę uważano wtedy supermodelkę Kate Moss – jej nonszalancki, rokowy styl kopiowały kobiety na całym świecie.

początek xxi wieku

Nastąpił powrót wysportowanych sylwetek. Zapanowała moda na jędrne, gładkie i mocno opalone ciała. W latach 00. Znacznie wzrosła popularność chirurgii plastycznej, a szczególnie operacji powiększania piersi.

Powiązane wpisy

Na tropie fałszywego jedzenia

Zakupy spożywcze

Zakupy spożywcze nie powinny być trudne, ale – jak się okazuje – nie zawsze tak jest. Na sklepowych półkach możemy znaleźć wiele produktów tego samego typu z różnymi etykietami. Zostały tak zaprojektowane, aby wzbudzić nasze zainteresowanie i wpłynąć na decyzję zakupową. Jednak przed włożeniem artykułu do koszyka warto dokładnie sprawdzić jego skład, bo informacje „z pełnego ziarna” czy „naturalny” mogą wprowadzać nas w błąd. Przedstawimy 10 typów produktów, które nie zawsze są tym, czego byśmy oczekiwali.

1. ŻÓŁTY SER

Prawdziwy żółty ser jest produkowany z mleka (krowiego, koziego, owczego) z podpuszczką i dzięki wykorzystaniu odpowiednich kultur bakterii. Dodatkiem mogą być przyprawy, zioła czy szczepionka pleśni. Niestety, jak się okazuje, wiele produktów, które wyglądają zupełnie jak tradycyjny żółty ser, ma w swoim składzie m.in. tłuszcze roślinne, soję, karagen, gumę guar.

Warto wiedzieć, że na podstawie rozporządzenia Rady (WE) nr 1234/2007 z dnia 22 października 2007 roku ustanawiającego wspólną organizację rynków rolnych oraz przepisy szczegółowe dotyczące niektórych produktów rolnych (Dz. U. L 299 z 16.11.2007, str. 1 z późn. zm.), serem można nazywać wyłącznie przetwory mleczne.

W prawdziwych serach znajduje się wapń, witaminy z grupy B, A i D. W podróbkach nie ma tych drogocennych składników, za to może być np. olej palmowy, który zwiera nasycone kwasy tłuszczowe sprzyjające otyłości, cukrzycy i powodujące wzrost „złego” cholesterolu. Dlatego wkładając do koszyka opakowanie „półtłustego” czy „dojrzewającego”, warto poszukać na etykiecie także słowa „ser”.

2. CHLEB PEŁNOZIARNISTY

Ze względu na zdrowie, wiele osób rezygnuje z białego pieczywa na rzecz ciemnego. Jak się okazuje, nieświadomie możemy kupować fałszywe wyroby piekarskie. Bardzo często aż 60-70% pełnoziarnistego pieczywa stanowi biała mąka, czyli wyjałowiony z wartości odżywczych składnik. Dlatego kupując bochenek świeżego pieczywa, warto postawić na najprostszy chleb żytni na zakwasie.

Pieczywo produkowane na zakwasie jest niezwykle zdrowe. Naturalna fermentacja zakwasu przyczynia się do usuwania licznych związków o działaniu rakotwórczym m.in. azotanów, azotynów i toksyn pleśniowych. Obecność w chlebie kwasu mlekowego korzystnie wpływa na trawienie i wspomaga perystaltykę jelit oraz wzmacnia system odpornościowy człowieka. Ponadto prawdziwy chleb żytni na zakwasie zawiera: błonnik, selen, tiaminę, mangan, ryboflawinę, niacynę, witaminę B6, miedź, żelazo i kwas foliowy.

3. PALUSZKI KRABOWE

Przekąska, znana także pod nazwą paluszki surimi, kształtem i kolorami ma przypominać nogi kraba. Jak się okazuje jedyne, co łączy paluszki krabowe z drogocennym skorupiakiem (kilogram mięsa z kraba kosztuje około 400 zł), to śladowe ilości aromatu bądź ekstraktu z kraba. Produkty tego typu w około 30% składają się z mięsa białych ryb. W składzie znajdziemy także: tłuszcze, wodę, dodatki skrobiowe (np. skrobia kukurydziana, ziemniaczana, tapiokowa), konserwanty, barwniki i substancje słodzące. Paluszki surimi to wysoko przetworzony produkt, a takich powinniśmy zdecydowanie unikać.

4. SOK OWOCOWY

Na sklepowych półkach możemy znaleźć soki tłoczone, czyli produkowane z wykorzystaniem prostej metody tłoczenia owoców i warzyw, oraz produkty mające w składzie soki z soków zagęszczonych. Jak powstają te drugie? Wytłoczony sok jest klarowany z wykorzystaniem np. żelatyny, zolu krzemionkowego i bentonitu – tych informacji nie znajdziemy na etykietach. Następnie sok jest zagęszczany poprzez usunięcie z niego znacznej ilości wody. Produkt końcowy powstaje poprzez dodanie do soku zagęszczonego takiej samej ilości wody, jaka została z niego usunięta. Producenci często wzbogacają takie produkty naturalnymi aromatami i witaminami. Kupując soki owocowe czy warzywne warto wybrać tłoczone. Te produkty mają niższy indeks glikemiczny, a także są bogatsze w przeciwutleniacze witaminy, minerały i błonnik.

5. BITA ŚMIETANA W SPRAYU

Bita śmietana w puszce to dla wielu osób smak dzieciństwa. Najlepsza była z lodami, galaretką lub wyciskana prosto do buzi. Popularny dodatek do deserów jest wygodnym i ekspresowym rozwiązaniem, ale zdecydowanie niezdrowym. W puszce nie znajdziemy śmietany! Są w niej za to m.in. szkodliwy dla zdrowia tłuszcz palmowy i syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, stabilizatory, aromaty syntetyczne oraz podtlenek azotu, który wykazuje silne działanie nasenne i ograniczone działanie euforyzujące.

Chcąc cieszyć się smakiem bitej śmietany, lepiej wykonać ją samodzielnie w domu – wystarczy kupić opakowanie kremówki, dodać łyżkę cukru pudru i użyć miksera. Pamiętajmy jednak, żeby do ubijania wybrać produkt, który w składzie ma tylko śmietankę.

Zakupy spożywcze

6. MASŁO

Prawdziwe masło zawiera tłuszcz mleczny w ilości 80 – 90%, do 16% wody i do 2% suchej masy beztłuszczowej z mleka (np. białko). Produkty masłopodobne o niższej zawartości tłuszczu mlecznego nie mogą występować w sprzedaży pod nazwą „masło”. Dla nich zarezerwowane są m.in. frazy „miks tłuszczowy” czy „tłuszcz mleczny do smarowania”.

W prawdziwym maśle nie znajdziemy szkodliwego oleju palmowego, a witaminę A wpływającą na zdrowie i piękny wygląd naszej skóry, włosów i paznokci oraz neutralizującej działanie wolnych rodników. Jest tam także witamina D, która wzmacnia odporność i przeciwdziała osteoporozie, rozmiękczeniu kości. W maśle jest także witamina E, pozytywnie wpływająca na układ krążenia, krew i wzrok, oraz kwas linolowy (CLA) i kwas masłowy. Są one silnym wsparciem w walce z komórkami rakowymi.

7. KISZONKI

W sklepach obok ogórków i kapusty kiszonej możemy znaleźć także produkty kwaszone. Jak się okazuje kiszenie i kwaszenie to ten sam proces – naturalnej fermentacji kwasu mlekowego. Różnica w nomenklaturze jest związana ze zwyczajami czy regionem, w którym powstał dany artykuł spożywczy. Kiszone warzywa to prawdziwa bomba zdrowotna, która oprócz witamin ma w swoim składzie drogocenne bakterie mlekowe, które wspomagają trawienie i układ odpornościowy.

Jeśli chcemy kupić ogórki lub kapustę kiszoną w sklepie, warto dobrze sprawdzić etykietę, bo przez pomyłkę zamiast kiszonki możemy kupić produkt zalany np. octem, roztworem kwasu sorbowego lub kwasu benzoesowego. Take fałszywe wyroby są pozbawione kwasu mlekowego i cennych witamin powstających w procesie naturalnego kiszenia.

8. SOK MALINOWY

Tradycyjny syrop malinowy powinien mieć w składzie dwa skład­niki: maliny i cukier. Dojrzewające w słońcu owoce nie potrzebują przecież dodatkowych aromatów, ulepszaczy, a cukier jest wystar­czającym konserwantem. Jak się okazuje, na półkach sklepowych możemy znaleźć produkty wzbogacone o syrop glukozowo-frukto­zowy, którego nadmiar prowadzi m.in. do rozwoju cukrzycy typu 2 oraz niealkoholowego stłuszczenia wątroby. Ponadto syropy mogą mieć w swoim składzie: barwniki, kwasek cytrynowy, konserwanty, aromaty, koncentraty z innych owoców i warzyw czy substancje słodzące np. sacharynian sodu lub aspartam. Maliny pojawiają się na krzakach już w czerwcu, dlatego radzimy samemu zebrać owoce i przygotować domowy syrop z owoców i cukru!

9. STEKI ZE SKRAWKÓW MIĘSA

Niektórzy producenci używają transglutaminazy, czyli spożywczego „kleju” do łączenia skrawków mię­sa. Związek jest enzymem, który sprawia, że między cząsteczkami białek tworzą się połączenia sieciują­ce. Są to bardzo silne wiązania, których nie rozkła­da mrożenie czy obróbka termiczna. Wyroby mięsne z transglutaminazą to mięso „restrukturyzowane”, „zespolone” i „o podwyższonej wydajności”. Związek wykorzystuje się także w produkcji wyrobów zbożo­wych, rybnych czy produktów z roślin strączkowych (w celu m.in. poprawy struktury, wyglądu czy spręży­stości) oraz do tworzenia jadalnych powłok na owo­cach i warzywach, w celu przedłużenia ich świeżości.

Naukowcy stwierdzili bezpośredni związek między wzrostem wykorzystania transglutaminazy w prze­twórstwie żywności a zwiększeniem częstotliwości występowania celiakii na przestrzeni ostatnich 40 lat. Warto wiedzieć, że enzym może być wykorzy­stywany przez producentów żywności jako substan­cja pomocnicza (zgodnie z przepisami nie musi być wówczas wymieniany na etykiecie produktu). Może też pełnić rolę technologiczną np. strukturotwórczą, co wymaga znakowania na opakowaniach.

10. MIÓD

Miód pszczeli jest wyjątkowym produktem, który zawiera duże ilości mikroelementów (potas, chlor, fosfor, magnez, wapń, żelazo, molibden, mangan i kobalt) oraz witamin (A, B1, B2, B6, B12, C, kwas foliowy, pantotenowy i biotynę). Rozcieńczony z wodą i podany na zimno, pomaga zwalczyć biegunkę. Po lekkim podgrzaniu zwalcza zaparcie i poprawia trawienie. W miodzie zawarty jest nadtlenek wodoru, który wzmacnia naczynka i przyspiesza krążenie krwi. Pomaga także syntezować kwas retinowy, który jest nieodzowny w walce ze zmarszczkami. Ponadto działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie.

Miód najlepiej kupić w gospodarstwie pasiecznym, jeśli jednak nie mamy takiej możliwości, musimy czytać etykiety. W sklepach obok prawdziwych miodów stoją falsyfikaty. Sztuczne miody to nic innego, jak stopiony cukier wzbogacony dodatkami, które mogą stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia.

Robiąc zakupy w sklepie spożywczym, powinniśmy mieć oczy szeroko otwarte. Ładna etykieta i ciekawy slogan reklamowy nie dają nam gwarancji, że produkt, po który sięgamy, jest naprawdę tym, co chcemy kupić – może okazać się fałszywką. W trosce o swoje zdrowie wybierajmy prawdziwe jedzenie i zrezygnujmy z podróbek napakowanych syropem glukozowo-fruktozowym, konserwantami, olejem palmowym, sztucznymi aromatami i jałowymi składnikami.

Powiązane wpisy